czwartek, 3 października 2013

Imagine #1 Part I


Byłam singielką. Szczęśliwą singielką. Po raz kolejny dzwoniłam do przyjaciółki.

- Oj no weź!- nalegałaś.- Będzie zajebiście. Poznamy nowych…

- Chłopaków?- zapytała Juliette, moja przyjaciółka, nie oczekując odpowiedzi.- Mel, jesteś dorosła i powinnaś zrozumieć, że życie to nie tylko kluby i zabawa.

- Ale kiedy moje życie właśnie takie jest- odparłam z entuzjazmem.

- I nie marzy Ci się mąż, dom, dzieciaczki biegające po podwórku?- pytała, próbując mnie przekonać.

- Błagam Jul, Ty będziesz miała rodzinkę za nas dwie, a teraz proszę Cię, idź ze mną, bo mnie jeszcze jakiś chłopak upije i zabierze do łóżka. Tego nie chcesz?

- Ciebie? Ty nie prześpisz się z byle kim, nawet pijana. Poza tym spławiasz chłopaków jeszcze w stanie trzeźwości, a na świecie nie ma tak utalentowanych flirciarzy, żeby Cię uwieść.

 

 

- Czyli ze mną nie pójdziesz, Lou?- pytałem, oczekując innej odpowiedzi.

- Nie.

- A jak jakaś laska mnie upije i zaciągnie do łóżka, a potem wybuchnie afera?- próbowałem go przekonać.

- Ciebie? Ty nie prześpisz się z byle kim, nawet pijany. Poza tym spławiasz dziewczyny jeszcze w stanie trzeźwości, a na świecie nie ma ta utalentowanych flirciar, żeby Cię uwieść.

- Ach…- odetchnąłem zrezygnowany.- Trudno.

- Innym razem, Zayn- rozłączył się.

Dzwoniłem już do wszystkich chłopaków. Chyba przeżyję. Znajdę sobie jakąś panienkę i po sprawie. Poszedłem do swojego pokoju. Założyłem biały T-shirt, czarne rurki i ciemnobrązową skórzaną kurtkę. I która nie poleci na takiego bad-boy’a? Fryzura zostaje taka, jaka jest. Delikatnie ją tylko roztrzepałem. Dobra, laseczki, Zayn Malik nadchodzi.

 

 

-Ach…- westchnęłam.- Czyli ze mną nie pójdziesz?

- Nie.

Mruknęłam pożegnanie i rozłączyłam się. Trudno, znajdę sobie pana do towarzystwa. Oczywiście nie byle jakiego. Taka łatwa nie jestem, o nie. Otworzyłam szafę. Wyjęłam z niej różowy neonowy stanik, biały ażurowy „sweterek”- którego prawdziwym sweterkiem nie można nazwać, gdyż nie ogrzewa absolutnie- oraz jeans’ owe szorty ze złotymi ćwiekami. Poprawiłam moje blond falowane włosy, sięgające kilka centymetrów za łopatki i opuściłam mój pokój hotelowy, wsadzając wcześniej do kieszeni komórkę. Mieszkam tymczasowo w hotelu, gdyż mój apartament jest w remoncie. W recepcji oddałam kartę i pewna siebie ruszyłam na podbój klubu „Rainbow”. Idąc ciemnymi uliczkami czułam na sobie wzrok mijających mnie chłopaków. Było ciepło. Tak jak na sierpniowy wieczór przystało. Weszłam do środka i poczułam na sobie fosforyzującą farbę. Jeden z plusów tego klubu. Każdy gość na początku zostanie oblany tym cudem. Usiadłam przy barze. Oczywiście nie wzięłam pieniędzy, czekałam aż podejdzie do mnie jakiś napalony blondyn lub brunet i chcąc zaciągnąć mnie do łóżka, postawi mi drinka. Nie myliłam się, gdyż za chwilę pojawił się przy mnie wysoki chłopak, chyba blondyn. Postawił mi colę z whisky. Cienki, nie zabawię z nim długo. Tak jak powiedziałam, znalazłam sobie nowego chłoptasia. Ruszyłam z nim na parkiet. Nasze ciała ocierały się o siebie, dotykał moich pośladków, ale kiedy próbował odpiąć mi stanik, wykonałam pełny obrót, przenosząc się tym do innego partnera, którym okazał się wysoki brunet, i to opalony. Mmm… Ciasteczko. Już mam tego, z którym będę się dzisiaj bawić.

 

 

Wszedłem do klubu i zostałem potraktowany fosforyzującą farbą. Niezła niespodzianka. Zdjąłem kurtkę i rzuciłem ją w stronę dziewczyny, która prawdopodobnie robiła tu za szatniarkę. Moja biał koszulka idealnie opinała mięśnie. Ruszyłem na parkiet. Po dosłownie chwili doczepiła się do mnie ruda dziewczyna, półnaga, nie powiem, jej ruchy podobały mi się, ale nie mojemu „koledze”. Złapałem ją za rękę i obróciłem, po czym wykonałem kilka skoków bok, znajdując sobie nową napaloną partnerkę. Nie, ona nie miała tego, czego chciałem. Małe piersi, szerokie biodra i boczki wystające znad szortów. Zabawiłem z nią chwilę i spławiłem podobnie, jak poprzednią dziewczynę. Pełnym obrotem dołączyła do mnie szczupła blondynka. O tak, ona mi się spodobała. Postanowiłem dać jej szansę. Złapałem ją za biodra i ruszałem się z nią w rytm muzyki. Ona złapała mnie za bluzkę i przyciągnęła do siebie, zakładając mi nogę za plecy. Ach te kocie ruchy… Kiedy byliśmy tak blisko, wyszeptałem jej moje imię, ona uśmiechnęła się zadziornie, zagryzając dolną wargę. Nieoczekiwanie puściła się mnie i rozłożyła ręce, lecąc na ziemię. Odruchowo złapałem ją w talii, uniemożliwiając jej tym samym upadek. Zaśmiała się.

- Złapałeś- powiedziała i uśmiechnęła się ponownie. Wróciłem z nią do poprzedniej pozycji, ona opuściła nogę.

- Co powiesz na drinka?- zapytałem, lustrując jej ciało. Pociągnęła mnie za rękę do baru. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Już myślałem, że… że się zakochałem, ale wtedy ona się przeciągnęła. Znów zwróciłem uwagę na jej perfekcyjne ciało. Teraz nie liczyło się już nic innego, jak tylko znaleźć się z nią w łóżku. Przerwałem jej w pół zdania namiętnym pocałunkiem, złapałem jej pośladki i mocno je ściskałem, powoli wkradałem się pod jej szorty. Odepchnęła mnie i pociągnęła za rękę w stronę wyjścia. W drodze szatniarka rzuciła mi kurtkę i ruszyłem za dziewczyną. Rozglądała się gwałtownie i nagle coś zauważyła. Skręciła w ciemną uliczkę i kazała mi czekać.

- Nie baw się ze mną, mam na Ciebie ochotę- szepnąłem, a mój głos rozniósł się echem.

Za chwilę zobaczyłem ciemną postać. Domyśliłem się, że była to ona. Myliłem się. Od tyłu zaszedł mnie jeden, a z przodu kazał mi paść na ziemię. Mężczyzna mierzył do mnie z pistoletu, więc wykonałem polecenie. Mignęła mi jego odznaka. Czyli nasłała na mnie policję? Zabrali mnie do radiowozu. Dziewczyna stała tam, kiedy odjeżdżaliśmy. Machała mi i słodko się uśmiechała. To nie nasze ostatnie spotkanie…

W areszcie nie spędziłem całej nocy. Oczywiście jutro pojawią się nagłówki „Zayn Malik w areszcie?”, albo „Zayn Malik przestępcą”. O dziwo Paul przyjął tę wiadomość bardzo spokojnie…

- Co Ci kur*a odwaliło?!- krzyczał Paul, kiedy byliśmy w samochodzie. On prowadził.

- Ja nic nie zrobiłem, a ona pewnie powiedziała psom jakieś niestworzone rzeczy- powiedziałem.

- Ty nic nie zrobiłeś?! Ty nic kur*a nie zrobiłeś?! Gdyby tak było, nie siedziałbyś w pierdlu!

- Paul, uspokój się do cholery! Nie wierzysz mi?!

- Pfuuu…- odetchnął.- Dobra, ale więcej nie rób takich rzeczy. Myślę, że kluby odpuścisz sobie na jakiś miesiąc.

- Ile?!

- Zayn…

- Dobra, dobra, miesiąc- oparłem się i skrzyżowałem ręce.

 

Wyszedłem z domu, musiałem odetchnąć i pokazać, że jestem wolny, czyli nie zrobiłem nic złego. Mijałem ludzi, fanki prosiły mnie o autografy, ale odmawiałem. Chciałem odpocząć. Z naprzeciwka szła szczupła… dziewczyna, z pewnością. Zawahałem się, bo miała na sobie szeroką bluzę, zdecydowanie za dużą i kaptur. Na szczęście jej nogi były gołe, pod bluzą prawdopodobnie znajdowały się krótkie spodenki. Chociaż wizja, że wcale ich tam nie ma pociągała mnie, bardzo…

Byłem tak zajęty rozmyślaniami, że zderzyłem się ramionami z ową dziewczyną.

- Uważaj, jak łazisz- warknęła, przenosząc na chwilę swój wzrok z chodnika na mnie. Już miałem iść dalej, ale mnie olśniło. To ona! Złapałem ją za ramię i pociągnąłem w moją stronę tak, że stykaliśmy się ciałami.

- Cholera..- mruknęła.

- Co to było?- zapytałem.

- Samoobrona- odparła patrząc mi w oczy, raczej nie z rozmarzeniem.- A jeżeli nie chcesz jej doświadczyć po raz drugi to mnie puść. Inaczej zacznę krzyczeć.

- Krzycz, już i tak mają mnie za przestępcę.

- Mają? Błagam, Ty nawet jednego znajomego nie masz.

- Czyli nie wiesz kim jestem?- zapytałem zaskoczony.

- Ależ wiem doskonale. Skończonym dupkiem- zakończyła, wyrywając się z mojego uścisku.

- Mam propozycję. Nie chcesz być uważana za dziwkę na jedną noc, prawda?- zapytałem, a jej wzrok kierował się na boki.- Tak myślałem. Teraz paparazzi zrobiło nam już masę zdjęć, dlatego obejmiesz mnie i pójdziemy do mnie- spojrzała na mnie, jak na wariata.- Zapłacę. Podwójnie.

- Oni mają mnie uważać za dziwkę na jedną noc? W takim razie za kogo Ty mnie uważasz? Za TANIĄ dziwkę na jedną noc?! A teraz puść mnie- dokończyła już spokojnie.

- Jak chcesz- odparłem smutno. Naprawdę chcę ją poznać, coś mnie do niej ciągnie. Coś niesamowitego, fantastycznego. Ale najwyraźniej taka metoda się nie sprawdza.- Cześć- spuściłem głowę- I mam nadzieję, że do zobaczenia- dokończyłem cicho, na co ona wzdrygnęła się i przez moment czułem na niej swój wzrok. Nie potrwało to długo, po chwili zachłannie wpiła się w moje usta. Nie powiem, zaskoczyło mnie to. Najpierw ma mnie za dupka, a potem rzuca się na mnie i całuje. Nie zdążyłem odwzajemnić pocałunku, ponieważ zakończyła go i mocno mnie przytuliła.

- To będzie dużo kosztować- wyszeptała i odsunęła się. Uśmiechnąłem się szeroko i złapałem ją za rękę. Podążyliśmy do mojego domu.
 
____________________
Długo nic nie dodawałam, wiem i przepraszam, ale jutro na przykład mam sprawdzian z historii i tak all the time :/
Taka nowość na blogu i na razie pierwsza część, nie mam pojęcia, jak będzie wyglądać part II i czy będzie w ogóle, bo tego imagina zaczęłam daaaaawno temu i tak sobie leżał :)
Liczę, że się podoba ;)
Love xoxo
Niall's wife :)